Jak już mówiłam coraz więcej osób wchodzi na mojego bloga, chociaż nikt nie pozostawia komentarzy, nawet z prośbami wejść, no cóż, myślę, że kiedyś to się rozkręci. Zostałam dziś w domu, chociaż mogłam iść do szkoły, lecz nie lubię się tam często udawać.
Dobra, przechodzę do tematu, więc w moim życiu pomimo, że przeżyłam dopiero 13 lat roiło się od fałszywych ludzi, jednak nie było tak zawsze. Pierwszym moim prawdziwym przyjacielem, którego znałam od dzieciństwa był i nadal jest pomimo przeprowadzki mój brat - Mateusz. Poprzedzając fakt, że zawsze robiliśmy coś w trójkę, gdyż wraz z moim starszym, rodzonym bratem i tak zawsze wolałam tego ciotecznego. Mam wiele wspomnień z dzieciństwa, które wspominać należy w dwóch miejscach. Jakieś parę lat potem urodzili się młodsi bracia Mati'ego - Krzyś i Łukasz. Mimo, że są mali i tak bardzo rozrabiają od razu ich pokochałam, są takim małym oczkiem w głowie, niestety nadal mieszkają tam gdzie Mati, więc praktycznie się nie widujemy.
Podczas chodzenia do pierwszej klasy poznałam Justynę. Była ona moją prawdziwą przyjaciółką, mówiłyśmy sobie wszystko, lecz nasze znajomości urywały się od czasu do czasu, lecz nasza przyjaźń dotrwała do dziś dzień. W między czasie nie działo się nic strasznego, jeśli chodzi o niepotrzebne znajomości (klasy 1-3). W klasie piątej, gdy 'dołączyliśmy się' do klasy "A" (mieliśmy z nimi wf) zaczęłam przyjaźnić się ze wszystkimi tutejszymi dziewczynami. Wtedy dopiero się zaczęło, zobaczyłam jak niektóre znajomości mogą być fałszywe. Przyjaźniłam się wtedy z Dominiką i Adą. Wydawało się mi, że są zwykłymi, dobrymi koleżankami, ale do czasu. Nie da się tego opisać, to trzeba przeżyć. Tak właśnie rok później rozwinęłam się, zaczęłam rozumieć świat i ludzi, przejrzałam na oczy, jaki jest naprawdę świat. Zaczęłam być wyśmiewaną 'blondi', która pozwalała na wszystko.
Zaczęłam spotykać się wtedy z Magdą - siostrą koleżanki z klasy. Wszystko było lepsze, lecz po jakimś czasie wszyscy się ode mnie odwracali pod pretekstem, że nie jestem sobą i jestem inną osobą. Szczerze? Nie zauważyłam tego i nadal jestem sobą. Jest teraźniejszość i nie zamierzam wymieniać dogłębnie swoich problemów - to co napisałam było praktycznie niczym. Nowa wersja mnie zaczęła pisać blog, rozpaczać po problemach związanych z drugą płcią i starać się żyć dalej pomimo rutyny, pisać pamiętnik i robić nadal to na co nie ma się ochoty. Przestałam był pupilką mamusi, a zaczęłam być oschłą osobą, która nikogo się nie słucha, choć taka nie jestem, jestem tak postrzegana. I tak więcej dowiedzielibyście się od osoby z którą nawet nie rozmawiam - cała prawda.
Cece.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz